Pułapka Leasingowa. Czy stać Cię na sprzęt, który stoi?
- Karolina Cyrek
- 11 lut
- 1 minut(y) czytania
Decyzja o wprowadzeniu nowej technologii do gabinetu to często emocje. „Chcę mieć to, co konkurencja”. Ale emocje w biznesie to zły doradca. Spójrzmy na liczby, analizując leasing w porównaniu do wynajmu okazjonalnego.
Koszt posiadania to nie tylko rata
Kupując urządzenie klasy premium (wartość ok. 250 000 – 300 000 zł), musisz liczyć się z kosztami ukrytymi:
Wkład własny: Często 10-20% wartości (30-60 tys. zł), które musisz zamrozić na starcie.
Ubezpieczenie: Obowiązkowe przy leasingu, często kilka tysięcy rocznie.
Serwis pogwarancyjny: To największe ryzyko. Awaria głowicy po 2 latach gwarancji to koszt rzędu 15-30 tys. zł. Płacisz z własnej kieszeni.
Amortyzacja technologiczna: Sprzęt beauty starzeje się jak smartfony. Za 3 lata Twoja „nowość” będzie standardem, a za 5 lat – przeżytkiem. Raty leasingowe będziesz płacić do końca, nawet jeśli nikt już nie będzie chciał kupić zabiegu.
Model Wynajmu: Płacisz, gdy zarabiasz
Wynajem (np. ONDA na 1 dzień) odwraca ten model.
Koszt stały: 0 zł. Jeśli nie masz klientów w danym miesiącu, nie płacisz nic.
Koszt zmienny: Płacisz za dobę wynajmu tylko wtedy, gdy masz zapisanych pacjentów.
Ryzyko serwisu: 0 zł. Jeśli sprzęt się zepsuje, to problem firmy wynajmującej. Ty dostajesz urządzenie zastępcze lub zwrot pieniędzy.



Komentarze