„Waga spadła, ale lustro dalej kłamie” – Historia Ani i o tym, jak uratowaliśmy jej brzuch
- Karolina Cyrek
- 4 godziny temu
- 2 minut(y) czytania
Ania to typowa „zadaniowa” dziewczyna. Po drugiej ciąży stwierdziła: dość. Dieta, siłownia trzy razy w tygodniu, zero słodyczy. Efekt? 12 kilogramów mniej w pół roku. Naprawdę kawał dobrej roboty.
Problem pojawił się wtedy, kiedy Ania pierwszy raz od dawna ubrała dopasowaną sukienkę. Zamiast czuć się jak milion dolarów, poczuła... złość. Bo choć była szczupła, jej skóra na brzuchu i udach po prostu za nią nie nadążyła. Zrobiła się taka „papierowa”, wiotka, a cellulit, zamiast zniknąć razem z tłuszczem, stał się jeszcze bardziej widoczny.
Dlaczego siłownia tutaj poległa?
To jest ten moment, w którym musimy być z klientkami szczere. Mięśnie można wyćwiczyć, tłuszcz można spalić, ale żadne brzuszki nie „skleją” rozciągniętej skóry. Kremy? No umówmy się – działają tylko na naskórek. Ania była o krok od zapisania się na konsultację do chirurga, bo myślała, że tylko skalpel to uratuje.
Wtedy trafiła do gabinetu, który akurat miał u siebie naszą ONDĘ.
Plan ratunkowy: Głowica Płytka w akcji
Zamiast kolejnego agresywnego masażu, który tylko by ją poodkształcał, postawiliśmy na precyzję. Główną rolę zagrała Głowica Płytka (Shallow Handpiece). Dlaczego akurat ona? Bo problem Ani nie leżał już głęboko w tłuszczu, ale właśnie w strukturze skóry i tych nieszczęsnych „zaciągnięciach”, które tworzą cellulit.
Jak to wyglądało w praktyce? Ania położyła się na fotelu, nastawiona na ból. A tu... zaskoczenie. Głowica chłodziła jej skórę do 5°C, więc jedyne co czuła, to przyjemny chłód. W tym samym czasie mikrofale Coolwaves™ robiły w środku „porządki”:
Rozprasowały cellulit: Fala o częstotliwości 2,45 GHz uderzyła w te twarde włókna, które ciągną skórę w dół i robią te dołeczki na udach.
Zagęściły skórę: Ciepło wygenerowane w środku zmusiło stary kolagen do skurczu. To trochę tak, jakbyś wrzucił za duży wełniany sweter do gorącego prania – skóra po prostu „wstąpiła się” i nabrała gęstości.
Efekt końcowy? To nie tylko centymetry
Po czterech wizytach Ania wysłała nam zdjęcie z wakacji. Nie, nie wstawiła go na Instagrama z filtrem. Wstawiła je, bo pierwszy raz od pięciu lat założyła dwuczęściowe bikini i nie czuła potrzeby owijania się pareo.
Brzuch przestał być wiotki i „dokleił się” do mięśni, nad którymi tak ciężko pracowała na siłowni. Cellulit na udach? Stał się wspomnieniem.
Co to oznacza dla Twojego biznesu?
Takich „Ań” masz w swoim mieście setki. To są kobiety, które odrobiły lekcję z diety i sportu, ale biologia wystawiła im środkowy palec. One szukają ratunku, a Ty możesz im go dać bez wysyłania ich pod nóż.
Dzięki Głowicy Płytkiej ONDA nie sprzedajesz kolejnej „maszyny”. Sprzedajesz ten moment, kiedy Twoja klientka w końcu patrzy w lustro i widzi dokładnie to, na co tak ciężko pracowała.


Komentarze